Organ nieużywany zanika” – jedna z naczelnych zasad ewolucji sprawdza się nie tylko w makro-, ale też w mikroskali. Oznacza to więc nie tylko to, że po zejściu z drzewa odpadły nam ogony, ale również, że jeśli nie dostarczamy naszemu mózgowi odpowiedniej ilości różnorodnych bodźców, możemy się spodziewać niekorzystnych zmian w jego strukturze i funkcjonowaniu.

Bodźce są wszędzie, bodźcem jest wszystko. Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że każdy impuls, który dociera do nas, powoduje w naszym mózgu i całym organizmie szereg reakcji. Warto uważnie przyjrzeć się bodźcom docierającym do nas z zewnątrz i zastanowić się, czy aby na pewno właściwie stymulujemy swój mózg?

Barbara Banasiuk


Bodźcem dla mózgu jest wszystko: każdy kolor, dźwięk, zapach, wspomnienie; każde uczucie, czynnik fizyczny lub biochemiczny, który w jakikolwiek sposób powoduje reakcję jakiejkolwiek komórki i rozpoczyna cały łańcuch zjawisk w naszym organizmie. Od narodzin, a nawet już w życiu płodowym, jesteśmy bombardowani różnorodnością bodźców. Nasz mózg efektywnie radzi sobie z ich milionami w każdej sekundzie.

 

Współczesne bodźce

Postęp cywilizacyjny niesie ze sobą jednak nowe wyzwania, a wraz z nimi pojawiają się całkowicie nowe bodźce prowadzące do przeładowania informacyjnego. Należy pamiętać, że – w teorii – przeładowanie informacyjne jest czymś innym niż przeładowanie sensoryczne. Informacja jest bowiem zaledwie rodzajem bodźca, jednak w XXI w. przeładowanie bodźcami praktycznie nie występuje (z wyjątkiem niemowląt z niedojrzałym układem nerwowym oraz osób z zaburzeniami takimi jak np. autyzm). Dlaczego? Patrząc z ewolucyjnego punktu widzenia, mieliśmy dziesiątki milionów lat na poradzenie sobie z przetwarzaniem bodźców płynących ze środowiska naturalnego, natomiast nadmierny napływ informacji to nowe wyzwanie dla naszego systemu nerwowego. Tak więc w erze maili, SMS-ów, Facebooka i Twittera przeładowanie informacyjne stało się niejako tożsame z przeładowaniem sensorycznym.

 

Przeładowanie informacyjne

Przeładowanie informacyjne jest spowodowane nieustannym napływem informacji, które uniemożliwiają skupienie się na jednej czynności. Nasze smartfony, tablety i komputery piszczą, wymagając od nas wielozadaniowości i wieloprzetwarzania. Jesteśmy zmuszani do oddzielania faktów od pseudofaktów i wiedzy użytecznej od bezużytecznej. Przeładowanie informacyjne i zadaniowe dotyczy wszystkich sfer naszego życia: godzimy karierę z posiadaniem rodziny, musimy znaleźć czas na hobby, sprzątanie, delektowanie się gotowaniem w gronie przyjaciół i nawet na ulubiony serial telewizyjny. Znakiem sukcesu naszych czasów jest perfekcyjne wykonywanie wszystkich tych zadań. Nic nie dzieje się jednak bez kosztów, a naukowcy biją na alarm, że wielozadaniowość ma na nas negatywny wpływ.

NIE zongluj bez sensu V2

 

Mit wielozadaniowości

Przede wszystkim należy obalić mit o wielozadaniowości: tak naprawdę, gdy sprawdzamy pocztę podczas gotowania i jednocześnie robimy zdjęcia, nasz mózg wcale nie wykonuje kilku czynności naraz, a raczej przeskakuje z jednej na drugą w bardzo szybkim tempie. Do zrozumienia tej sytuacji pomocna może być analogia cyrkowa: postrzegamy siebie jako utalentowanych żonglerów, a naprawdę podrzucamy bezsensownie kolejne piłki, które i tak upadają na podłogę.

 

Co się dzieje w mózgu?

Badania udowodniły, że takie chaotyczne działanie jest nie tylko mało efektywne, ale też szkodliwe dla naszego mózgu. Jednoczesne angażowanie się w kilka czynności postrzeganych jako istotne powoduje wzrost produkcji kortyzolu i adrenaliny, które nadmiernie stymulują mózg, czego efektem są trudności w skupieniu uwagi, słaba pamięć, dezorientacja i „gonitwa myśli”. Co więcej, wielozadaniowość przyczynia się do powstania dopaminowego błędnego koła, w którym mózg poszukuje nowych informacji kosztem skupienia uwagi, aby tylko znów pojawił się przypływ dopaminy – jego źródłem może być nawet naciśnięcie „enter” przy wysyłaniu maila czy „uploadowanie” ciekawego zdjęcia.

Sytuację pogarsza jeszcze kora przedczołowa, której uwaga zawsze kieruje się w stronę nowych rzeczy i doznań. W ten sposób – z biologicznego punktu widzenia – podczas wykonywania wielu zadań na naszej drodze do skupienia się stają same przeszkody uniemożliwiające zrealizowanie celu – efektywnego wykonania ich wszystkich.

 

Więcej glukozy

W 2005 r. profesor Glenn Wilson z Gresham College w Londynie ustalił, że iloraz inteligencji uczestników badania spadał o 10 punktów w stosunku do wartości wyjściowej, gdy podczas wykonywania zadania wiedzieli, że mają nieprzeczytaną wiadomość. Na Uniwersytecie Stanforda naukowcy pod kierownictwem profesora Russella Poldracka odkryli, że wiedzę przyswojoną wtedy, gdy o naszą uwagę konkurują inne bodźce (np. post na Facebooku czy włączony telewizor), znacznie trudniej w mózgu „wyszukać” w przyszłości, kiedy jest potrzebna. Dzieje się tak, ponieważ trafia ona do niewłaściwej części mózgu – do prążkowia, w którym zapamiętywane są procedury i umiejętności, a nie fakty, zamiast do hipokampu, gdzie zostałaby właściwie posegregowana i zapamiętana.

Nie są to jedyne ponoszone przez nas koszty nadmiaru bodźców. Ciągłe przenoszenie uwagi z jednego zadania na drugie powoduje spalanie większej ilości glukozy, niż stałe zajmowanie się jednym zadaniem; prowadzi to do wycieńczenia i dezorientacji, przekładających się na gorsze wyniki w każdym wykonywanym zadaniu. Innym rezultatem może być uczucie lęku, które prowadzi do podniesienia poziomu kortyzolu, co z kolei przyczynia się do powstawania zachowań agresywnych i impulsywnych. Zużycie glukozy w tym modelu można porównać do zużycia paliwa w samochodzie – jazda ze stałą prędkością powoduje mniejsze spalanie niż ciągłe zwalnianie i przyspieszanie.

 

Zbyt mało bodźców

Warto również przyjrzeć się drugiemu końcowi skali: brak odpowiedniej stymulacji mózgu może mieć opłakane efekty. „Organ nieużywany zanika” – jedna z naczelnych zasad ewolucji sprawdza się nie tylko w makro-, ale też w mikroskali. Oznacza to więc nie tylko to, że po zejściu z drzewa odpadły nam ogony, ale również, że jeśli nie dostarczamy naszemu mózgowi odpowiedniej ilości różnorodnych bodźców, możemy się spodziewać niekorzystnych zmian w jego strukturze i funkcjonowaniu. Zasada ta sprawdza się przez całe życie, jednak najbardziej wrażliwe są mózgi niemowląt i dzieci. To, czego doświadczają przez pierwsze dwa lata, decyduje w dużej mierze o ich późniejszym rozwoju – chociaż nie będą tego pamiętać.

Mózg kształtuje się za sprawą bodźców docierających przez pięć zmysłów, które aktywują obwody neuronalne, i dzięki związkom z innymi ludźmi. Badania udowodniły, że zarówno brak bodźców, jak i nadmierny stres spowodowany maltretowaniem czy zaniedbaniem przyczyniają się do zmniejszenia rozmiarów mózgu, wzmożonego wytwarzania kortyzolu i adrenaliny, co prowadzi do problemów z elementarnymi (uwaga, percepcja, pamięć, funkcje wykonawcze) i złożonymi procesami poznawczymi (myślenie i język), oraz do różnorodnych zaburzeń emocjonalnych, przede wszystkim zaburzeń lękowych.

Badanie przeprowadzone przez dra Josepha Grzywacza z Florida State University wykazało, że również brak stymulacji zawodowej osób dorosłych powoduje zmiany w funkcjonowaniu mózgu. W badaniu udział wzięło 5000 osób, które wykonywały zadania wymagające zapamiętywania i aktywnego korzystania z nowych informacji. Wnioski były jednoznaczne (i oczywiste): im więcej zapamiętywania informacji i podejmowania wyzwań w codziennym życiu zawodowym, tym lepsze były rezultaty uzyskane w teście, niezależnie od wieku. Ta prawidłowość była bardziej widoczna w przypadku kobiet. W twierdzeniu, że nudna praca zamienia nas w zombie, nie ma więc aż tak dużo przesady.

 

Karm mózg rozważnie

Jak więc znaleźć złoty środek pomiędzy zanikaniem nieużywanego organu a bezustannym szumem informacyjnym i przeciążeniem własnego systemu? Pierwsza nasuwająca się wskazówka jest oczywista: zapewniaj swojemu mózgowi takie bodźce, które pozwalają mu przetwarzać uwarunkowania ewolucyjne – wyłącz komputer, odłóż na bok telefon, wyłącz telewizor. Nasz mózg potrzebuje zadań, jednak powinny one być wykonywane po kolei i w skupieniu – wielozadaniowość jest szkodliwa. Myśl o bodźcach jak o jedzeniu; są one dla mózgu niezbędne. Od nas zależy, czy dostarczymy naszemu mózgowi odżywczy posiłek złożony z trwałego skupienia i prawidłowego wykonania zadania, czy postawimy przed nim miskę pełną cukierków w postaci setek małych, nieistotnych zadań, czy też go powoli zagłodzimy.


Źródła
https://www.theguardian.com/science/2015/jan/18/modern-world-bad-for-brain-daniel-j-levitin-organized-mind-information-overload
https://poldracklab.stanford.edu/modulation-competing-memory-systems-distraction
https://psygrammer.com/2011/11/02/dumbing-down-media-multi-tasking-and-misrepresentation/
http://www.livestrong.com/article/226088-what-factors-affect-physical-development/
http://www.dailymail.co.uk/health/article-3646254/A-boring-job-really-make-brain-dead-Lack-stimulation-affects-memory-concentration-later-life.html