Kształtowanie się osobowości to jedno z najbardziej tajemniczych zjawisk związanych z naszym mózgiem.

Naukowcy dopiero zaczynają odkrywać, skąd się biorą dobre i złe cechy naszego charakteru i jakie części mózgu za nie odpowiadają.
AGATA LATO

Gdzie si rodzi osobowo 1   Gdzie si rodzi osobowo 2

Zdjęcia:  https://pixabay.com/ 

Phineas Gage nie miał na swoim koncie żadnych szczególnych osiągnięć. Niecałe 200 lat temu pracował jako kierownik budowy kolei w  amerykańskim interiorze i  świat nie poznałby zapewne jego nazwiska, gdyby nie wypadek, jaki wydarzył się na placu budowy. Prawdopodobnie z powodu nieuwagi Gage'a doszło do niekontrolowanej eksplozji ładunku wybuchowego, wskutek którego ostry pręt wbił się w czaszkę mężczyzny i dosłownie przebił płaty czołowe jego mózgu. O dziwo, Gage wypadek przeżył i wydobrzał. Nigdy jednak nie był już taki sam – ze zrównoważonego i pracowitego człowieka zamienił się w porywczego awanturnika, wulgarnego i niezdolnego do sumiennej pracy. Jego przypadek opisany był przez wielu XIX-wiecznych lekarzy, a dziś trafił nawet do Wikipedii jako pierwszy udokumentowany przykład tego, jak uszkodzenie mózgu zmienia ludzką osobowość.

Dzisiaj znamy tych przykładów o wiele więcej – rany wojenne, wylewy, wypadki codziennie powodują uszkodzenia mózgów wielu ludzi i potrafią również diametralnie zmienić ich charakter. Przypadki takich osób służą medycynie do badania biologicznego podłoża naszej psychiki i tożsamości. Dziś nie ulega wątpliwości, że to, jakimi jesteśmy ludźmi, nasza tożsamość i osobowość rodzi się w mózgu. Wiemy już nawet, które części naszego mózgu odpowiadają za dobre i złe cechy ludzkiego charakteru.


Od lobotomii do rezonansu

Początki tej nowej dziedziny wiedzy były niestety niezbyt chlubne. Przypadek Phineasa Gage'a zainspirował bowiem kolejne pokolenia lekarzy do przeprowadzania jednego z najbardziej kontrowersyjnych zabiegów XX w. – lobotomii. Jej wynalazca, portugalski neurolog António Egas Moniz bardzo chciał stać się sławny. Wcześniej opracował już bardzo ważną metodę obrazowania mózgu polegającą na podaniu kontrastu przed zdjęciem rentgenowskim. Metoda ta przyniosła mu poważanie wśród innych lekarzy, ale Moniz chciał czegoś więcej – wymarzył sobie, że będzie leczył choroby psychiczne. Nie lekami, nie psychoterapią, ale operacyjnie.

Inspiracją dla Moniza był nie bezpośrednio casus Gage'a, ale eksperymenty wykonywane pod koniec XIX w. przez szwajcarskiego psychiatrę Johanna G. Burckhardta, który zamkniętym w zakładach chorym usuwał operacyjnie fragmenty mózgowia i odnotowywał przy tym różne zmiany w ich osobowości, jakie zachodziły wskutek tych barbarzyńskich operacji. Zapiski Burckhardta dały do myślenia Monizowi. Postanowił powtórzyć te eksperymenty. Lekarz najpierw zaczął okaleczać zwierzęta. Zauważył, że wystarczy przeciąć połączenie pomiędzy istotą białą a szarą mózgu, aby zwierzę stało się osowiałe i nieagresywne.

Pierwsze operacje na ludziach Moniz zaczął wykonywać w latach 30. XX w. – część jego pacjentów umarła, ale część stała się obojętna, apatyczna i przestały u nich występować psychozy, co Moniz uznał za dowód na skuteczność zabiegu, choć w rzeczywistości pacjenci ci stali się niemal żywymi roślinami. Jego metoda została szybko rozpropagowana w świecie, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie na wielką skalę stosował ją od 1936 r. dr Walter Freeman. Udoskonalił on metodę Moniza, wprowadzając tzw. lobotomię przedczołową. Wbijał pacjentom szpikulec od lodu przez oczodół do mózgu i tam obracał go niczym – jak sam to ujmował – „mieszadełko do koktajli”. W ten sposób przecinał połączenia nerwowe między korą mózgową a resztą mózgowia. Freeman okaleczył w  ten sposób prawie 3 tys. osób, z których najmłodsza miała 4 lata. „Leczył” nie tylko choroby psychiczne, ale także zaburzenia zachowania, np. u młodzieży. Po takim zabiegu zbuntowane dzieciaki stawały się potulne, bezmyślne, pozbawione tożsamości i cech osobowości, które wyróżniały je przed zabiegiem.

Najbardziej jednak przerażający w tej całej historii jest fakt, że Moniz, pomysłodawca zabiegu lobotomii, za swój wkład do psychiatrii i neurologii otrzymał w 1949 r. Nagrodę Nobla. Komitet Noblowski odmówił odebrania nagrody Monizowi nawet wówczas, gdy okazało się, że lobotomia to barbarzyński zabieg nie mający nic wspólnego z  leczeniem i cały świat podjął decyzję o jej zakazaniu.

Następca Moniza, dr Freeman, w 1967 r. stracił jednak prawo wykonywania zawodu. Cała ta ponura historia pokazała jednak lekarzom niezwykle ważną rzecz – bezsprzecznie dowiodła, że większość cech ludzkiej osobowości „rodzi się” w korze mózgowej. Dlatego jej zniszczenie miało tak dramatyczny wpływ na psychikę ofiar lobotomii. Od tamtej pory jakiekolwiek ingerencje w pracę mózgu mające na celu zmianę ludzkiego zachowania stosowane były niezwykle rzadko. Naukowcy starali się raczej w sposób zupełnie nieinwazyjny odkrywać, które fragmenty kory mózgowej odpowiadają za poszczególne cechy naszej osobowości.

Dzisiaj w tym celu stosuje się najczęściej badania za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, który pozwala monitorować pracę mózgu „na bieżąco” i umożliwia zidentyfikowanie rejonów mózgu, które odpowiadają za to, ile jest w nas empatii, otwartości czy wrażliwości.


Gdzie mieszka dobroć 

Aby jednak te badania oddawały jak najlepiej to, co dzieje się w ludzkim mózgu i psychice, potrzebna jest współpraca neurologów, psychiatrów i psychologów, którzy od ponad stu lat również zajmują się badaniem ludzkiej osobowości oraz różnych jej zaburzeń. Im nauka zawdzięcza usystematyzowanie typów osobowości i jej wiodących cech.

Oczywiście, istnieje bardzo wiele cech, za pomocą których możemy opisać czyjąś osobowość czy charakter – od sumienności, altruizmu, szczerości czy pracowitości po porywczość, manipulatorstwo, skłonność do kłamstw czy lenistwo. Część tych cech może zmieniać się w ciągu całego życia człowieka. – Ludzka osobowość nie jest tworem statycznym, zmienia się, ale główne cechy temperamentalne zazwyczaj pozostają przez całe życie takie same – mówi dr Karina Steinbarth-Chmielewska, psychiatra z  warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii.

Psychologowie wyróżniają pięć głównych zbiorów cech – ekstrawersję, neurotyzm, ugodowość, sumienność i otwartość. Takie usystematyzowanie poszczególnych cech osobowości pozwoliło naukowcom łatwiej je badać i znajdować w mózgu rejony odpowiadające za to, czy jesteśmy osobą neurotyczną czy wesołą i otwartą.

I tutaj na scenę wkroczyły nowoczesne narzędzia, takie jak fMRI, ale także specjalistyczne kwestionariusze osobowości tworzone przez psychologów. Dzięki połączeniu tych metod, odkrycia posypały się jak z rękawa. Niedawno naukowcy z University of Minnesota stworzyli pierwszą mózgową „mapę” cech osobowości. Wśród 116 ochotników przeprowadzili najpierw test osobowości określający poziom cech w pięciu głównych kategoriach, a następnie przebadali ich mózgi za pomocą rezonansu magnetycznego. Okazało się, że między mózgami poszczególnych osób występują spore różnice, odpowiadające różnicom w ich typach osobowości. Na przykład osoby o nastawieniu ugodowym, altruistycznym mają większy rejon mózgu zwany korą zakrętu obręczy, który uczestniczy w  procesie rozumienia innych. Z kolei osoby o wysokim poziomie neurotyzmu, cechy predestynującej do odczuwania głównie negatywnych emocji, miały powiększony tylko środkowy obszar zakrętu obręczy, który odpowiada za rozpoznawanie błędów oraz odpowiedź na fizyczny i emocjonalny ból. Neurotycy mieli również mniejszą grzbietowo-przyśrodkową korę przedczołową, odpowiadająca za regulację emocji. Na skanach mózgu widać było również, że osoby sumienne mają większą boczną korę przedczołową – nic dziwnego, bo ten rejon mózgu odpowiada za planowanie i kontrolę zachowań. U ekstrawertyków badacze zauważyli powiększony i bardzo aktywny obszar przyśrodkowej kory oczodołowej. Ta część mózgu jest częścią tzw. układu nagrody, nic więc dziwnego, że ekstrawertycy od dawna znani są jako ludzie szczególnie wrażliwi na pochwały i łaknący nagród.


Geny czy środowisko?

Mózgowe podłoże osobowości to nie tylko zmienność w budowie poszczególnych rejonów samego mózgu, ale także genetycznie uwarunkowana produkcja najważniejszych neuroprzekaźników, wpływających na odczuwanie emocji, poczucie szczęścia czy poziom lęku. Naukowcy odnaleźli już kilka genów oraz ich wariantów, które warunkują to, jaki „koktajl” neurohormonów produkuje nasz mózg.

Na naszą osobowość mają wpływ zwłaszcza geny kodujące produkcję dopaminy, której poziom określa m.in. umiejętność czerpania radości z życia, gotowość do podejmowania ryzyka czy skłonność do uzależnień. Niezwykle ważnym genem jest więc gen DAT, kodujący produkcję tego neuroprzekaźnika, oraz zestaw genów określanych symbolami DRD2, DRD3, DRD4. To warianty genu kodującego pracę receptorów dopaminy, które bezpośrednio regulują wydzielanie tego neuroprzekaźnika i jego transport do neuronów.

Równie ważne dla kształtowania się naszej osobowości są geny kodujące produkcję i  rozpad hormonu szczęścia – serotoniny. To ona bowiem warunkuje nasz poziom satysfakcji z życia, a co za tym idzie otwartości, towarzyskości, motywacji do działania, ale także odporności na ból i stres. Naukowcy zidentyfikowali już gen 5HTT, kodujący transport serotoniny, oraz MAOA, MAOB – geny regulujące ilość monoaminooksydazy, odpowiadającej za rozpad hormonu szczęścia.

Z kolei dla powstawania takich cech, jak nieśmiałość, odwaga, sposób radzenia sobie z przeciwnościami, ważny jest gen RGS2 – twierdzą badacze z Boston General Hospital. Gen ten koduje tzw. proteinę G, mającą wpływ na to, w jaki sposób mózg reaguje na zagrożenie.

Wśród genów mających trwały wpływ na osobowość wymieniany jest także gen ESR2, kodujący receptor estrogenowy 2. Naukowcy podejrzewają, że jego warianty mogą mieć związek ze skłonnością do niektórych zaburzeń psychicznych, m.in. anoreksji i choroby afektywnej dwubiegunowej, ale także, jak wykazał dr Lars Westberg z Uniwersytetu w Göteborgu, kształtować u kobiet takie cechy, jak podejrzliwość, skłonność do irytowania się i agresji.

Naukowcy zajmujący się badaniem związków osobowości z budową mózgu zgodnie podkreślają, że to, jak w naszych neuronach kształtują się i  utrwalają poszczególne cechy, nie jest zależne tylko od genów, ale także od czynników zewnętrznych. – Nasze doświadczenia mogą zmienić mózg, a wraz z tymi zmianami przeobraża się także nasza osobowość – twierdzi dr Colin DeYoung z University of Minnesota. 

Przykładów na to mamy mnóstwo, również w historii Polski. – Jednym z najbardziej dramatycznych przykładów całkowitej zmiany osobowości pod wpływem przeżyć były historie osób, które przeżyły obóz koncentracyjny – mówi dr Steinbarth-Chmielewska. – Lekarze zajmujący się tymi ludźmi ukuli nawet termin „osobowość więźnia obozu”, a wśród jej kluczowych cech wymieniali lękliwość, zobojętnienie, brak wyższych uczuć.

Dzisiaj na szczęście większość z nas nie ma w swoim życiu tak ekstremalnych doświadczeń. Ale wciąż wśród wszystkich bodźców wpływających na mózgowe podwaliny osobowości na pierwszy plan wysuwa się długotrwały lub silny stres. Widoczne jest to zwłaszcza u dzieci, bo u nich mózg dopiero się kształtuje. Kiedy zaś dziecko doświadcza intensywnego stresu, w odpowiedzi jego organizm wydziela neurohormony, takie jak kortyzol czy adrenalina. W dużym natężeniu mają one bardzo toksyczny wpływ na mózg, niszcząc połączenia nerwowe i  hamując rozwój tego organu. Jak wykazali naukowcy z University of California w Berkeley, wskutek stresu mózg dziecka przestaje rosnąć, a mózg dorosłego dosłownie się kurczy. Oczywiście, nie pozostaje to bez wpływu na osobowość, w której zachodzą trwałe zmiany – np. skłonność do lęku, wycofanie, nietowarzyskość. U dzieci zmiany te objawiają się często wysokim poziomem agresji, zmiennością nastrojów oraz skłonnością do irytacji. Nie tylko w  czasie trwania stresującej sytuacji, ale także potem, przez całe dorosłe życie. Badacze wykryli, że osoby, które jako dzieci były pod wpływem stresu, również jako dorośli mają mniejsze ciało migdałowate, region mózgu kluczowy dla powstawania emocji i kształtowania się bardzo wielu cech naszej osobowości.

Ale nie tylko negatywne wydarzenia czy myśli wpływają na strukturę naszego mózgu – tak dzieje się również w przypadku pozytywnego myślenia, czyli optymizmu. Jak dowiedli naukowcy z University of Illinois, osoby z  optymistycznym nastawieniem do życia mają większy obszar mózgu zwany większą korą oczodołową.


Terapia borderline

Badacze mają nadzieję, że te nowe odkrycia pozwolą pomóc osobom zmagającym się z zaburzeniami osobowości. – O ile jesteśmy w stanie skutecznie pomóc osobom chorującym na nerwice, depresję czy nawet schizofrenię, o  tyle wobec zaburzeń osobowości jesteśmy najczęściej bezsilni – mówi dr Steinbarth-Chmielewska. Oczywiście, osoba z zaburzoną osobowością to bynajmniej nie ta, która zachowuje się dziwnie czy niekonwencjonalnie. – Kryteriów, które oddzielają zaburzenie osobowości od osobowości zdrowej jest bardzo dużo, ale głównym z nich wydaje się definicja ustalona przez Światową Organizację Zdrowia. Człowiek zdrowy psychicznie to człowiek nie doznający cierpienia, stabilny, spełniający się w życiu. Osoba z  zaburzeniem osobowości cierpi i dlatego szukamy sposobów, jak można jej pomóc – tłumaczy dr Steinbarth-Chmielewska.

Na szczęście dzisiaj już nikt nie próbuje gmerać pacjentom w  mózgu. Najczęściej przepisuje się w takich przypadkach leki wpływające na gospodarkę neuroprzekaźnikową w mózgu oraz kieruje się ich na psychoterapię. Ona skutecznie pozwala pacjentowi uporać się z problemami, powodowanymi np. przez osobowość lękową czy depresyjną, ale także wywołuje zmiany w  częściach mózgu, które są odpowiedzialne za te rysy osobowości. Dowiodły tego m.in. badania prowadzone wśród osób z  obsesyjno-kompulsywne zaburzeniem osobowości czy zmagających się z lękiem, poddanych terapii poznawczo-behawioralnej. Tomografie komputerowe mózgów tych osób wykazywały zmiany w strukturze mózgu podobne do tych, które zachodzą pod wpływem leków antydepresyjnych. W przypadku pacjentów z osobowością obsesyjno-kompulsywną zmiany te dotyczyły przede wszystkim rejonu mózgu zwanego jądrem ogoniastym – dowiódł dr Eric Kandel, który za swoje badania nad wpływem psychoterapii na mózg został w 1992 r. uhonorowany Nagrodą Nobla.

Psychoterapia jest w stanie pomóc nawet pacjentom z osobowością borderline, którzy żyją na nieustannej emocjonalnej huśtawce, targani impulsami i sprzecznymi emocjami. Jak dowiódł ostatnio zespół naukowców z  Binghamton University, stosowanie przez rok wobec tych pacjentów specjalistycznej psychoterapii skoncentrowanej na przeniesieniu (transference-focused psychotherapy – TFP) zwiększyło aktywność ich mózgów w rejonach odpowiedzialnych za kontrolę, natomiast wyciszeniu uległy obszary powiązane z  reaktywnością emocjonalną.
Jak długo będą trwały te pozytywne zmiany – tego jeszcze nie wiadomo. Nie wiadomo też, czy w przyszłości również zdrowych ludzi nie dopadnie pokusa, aby nieco sobie w mózgu „pogmerać” i stworzyć lepszą wersję samych siebie. Kto by nie chciał być mniej nieśmiały, bardziej pewny siebie czy cierpliwy? Z wiedzą, którą dysponujemy dzisiaj, nietrudno sobie wyobrazić, że można na różne sposoby sterować i zmieniać różne nasze cechy, odpowiednio stymulując lub wyłączając aktywność poszczególnych części mózgu. Pytanie tylko, kiedy i czy w ogóle się na to odważymy?

 

Bibliografia

  • Stephen M. Kosslyn i G. Wayne Miller, How the Brain Creates Personality: A New Theory, „The Atlantic” 11.11.2013.
  • Andrzej Krajewski, Lobotomia. Rozpruwacze ludzkich mózgów, „Newsweek Historia” 25.11.2011.
  • Personality, and Brain Function, „JAMA Psychiatry”, vol. 65, No 3, 1.03.2008
  • Christopher Bergland, Optimism and Anxiety Change the Structure of Your Brain, „Psychology Today”, 23.09.2015 Jordan W. Smoller, Influence of RGS2 on Anxiety-Related Temperament